W rozmowie z Fethullahem Gülenem

W rozmowie z Fethullahem Gülenem

Przez ostatnich 10 lat, aż do momentu wybuchu majowych zamieszek w parku Gezi turecki, demokratyczny – i w większości świecki – system polityczny przez wielu okrzykiwany był wzorem dla większości muzułmańskiej na Bliskim Wschodzie.

Większość zasług przypisana została przywódcy i założycielowi Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), premierowi Erdoganowi. Od momentu, gdy przejął on władzę w 2003 roku Turcja odnalazła stabilność potrzebną do zahamowania chronicznej inflacji, a także udało się jej odbudować pozycję potęgi gospodarczej w regionie. Coraz wyraźniejsze widmo ingerencji wojskowej w życie polityczne kraju pod szyldem obrony ustanowionego przez Ataturka państwa świeckiego zostało zażegnane. Osiągnięto też namacalny postęp w procesie pokojowym z Kurdami. W następstwie sukcesji najaktywniejszych ministrów Turcji udało się posunąć naprzód z ważnymi reformami, dotyczącymi członkostwa w Unii Europejskiej. W tym samym czasie, w obliczu sceptycyzmu państw członkowskich zostały przetarte nowe szlaki dyplomatyczne.

Jednak turecki miesiąc miodowy dobiega końca. W centrum burzy pozostaje sam Erdogan, oskarżany przez opozycję o uleganie argotyzacji oraz o realizowanie planu islamizacji Turcji. Jego brutalne reakcje na protesty, postęp w śledztwach korupcyjnych oraz zarzuty wobec AKP i jego ministrów jedynie dolały oliwy do ognia. Dla przywódców AKP i wielu innych obserwatorów tureckich to zwolennicy Fethullaha Gülena stoją za tymi oskarżeniami oraz za ujawnieniem anonimowych nagrań; a ich celem ma być rzekomo zdyskredytowanie premiera Turcji. Erdogan oskarża Gülena o prowadzenie „państwa równoległego” oraz o infiltrowanie policji i sądownictwa. Gülen publicznie zaprzeczył tym oskarżeniom.

Rząd turecki przeniósł na nowe stanowiska tysiące policjantów i przepchnął przepisy dotyczące monitorowania internetu, a także przejął kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości. Ubiegłoroczny, szeroko krytykowany pomysł likwidacji prywatnych szkół przygotowawczych, z których większość prowadzona jest przez ruch Gülena, został przyjęty przez parlament w ubiegłym miesiącu.

Krytycy Gülena uważają, że ruch Hizmet – zarządzając ponad 2 tysiącami szkół, w ok. 160 krajach – dąży do wypełnienia tajnego planu islamizacji Turcji. Wielu pozostałych zauważa, że w ruchu tym nie istnieje żadne oficjalne członkostwo, a Gülen od wielu lat jest zwolennikiem pokoju, tolerancji, humanizmu i nauki, oraz nauczycielem raczej umiarkowanej szkoły islamu sunnickiego (Hanafi) zamiast islamu politycznego.

W przeddzieńwyborów samorządowych – uważanych za ważny barometr dla zbliżających się tego lata wyborów prezydenckich, oraz za wskaźnik w zaplanowanych na przyszły rok wyborach parlamentarnych – Asharq Al-Awsat przeprowadził rozmowę z Fethullahem Gülenem.

Asharq Al-Awsat: Czy postrzega Pan miliony swych zwolenników oraz setki założonych przez nich na całym świecie szkół, jako jeden zintegrowany ruch społeczny?

Fethullah Gülen: Osobiście nie sądzę, aby w porządku było nazywanie ludzi moimi zwolennikami lub zwolennikami jakiejkolwiek innej osoby. Wielokrotnie podkreślałem, że bardzo rani mnie określanie ludzi tytułami prezentowanych przez nich ideologii. Chciałbym wyraźnie podkreślić, że ludzie ci łączą się dobrowolnie w celu realizacji wspólnych projektów, uznawanych przez nich za rozsądne i logiczne. Mimo, że jest to ruch inspirowany przez wiarę, to społeczność jego wolontariuszy rozwija się i dostarcza racjonalnych oraz powszechnie akceptowalnych projektów, które są w pełni zgodne z wartościami humanitarnymi, i które mają na celu wspieranie przywilejów jednostki, praw człowieka i pokojowego współistnienia wszystkich ludzi, niezależnie od ich wiary. Zgodnie z tym, ludzie różnych narodowości czy też różnych religii albo zaakceptowali te projekty albo wykazali się pasywnym lub aktywnym, pośrednim lub bezpośrednim wsparciem dla tych 160 szkół na całym świecie. Zatem nie można mówić, że kompozycja tego ruchu jest jednorodna.

Ta różnorodność dotyczy nie tylko wartości prezentowanych przez członków ruchu Hizmet, ale też ich sympatii dla udziału w jego projektach. Niektórzy pracują za granicą, jako nauczyciele w tych szkołach, podczas gdy inni fundują stypendia lub poświęcają część swego czasu na wolontariat. Są to ludzie wywodzący się z najróżniejszych grup etnicznych, religijnych czy politycznych, którzy dobrowolnie łącza się razem w świetle pewnych wspólnych wartości. Walory te obejmują wolność, prawa człowieka, poszanowanie przekonań, akceptowanie każdego takim jaki jest, otwartość na dialog, powstrzymywanie się od nadużywania narzędzi państwowych w oparciu o przekonanie, iż od demokracji nie ma odwrotu, odrzucanie wykorzystywania narzędzi państwowych oraz przymusu przekształcania osób i społeczności lub przypisywanie im pewnych wierzeń religijnych, zaufanie wobec społeczeństwa obywatelskiego, a także promowanie pokoju za pośrednictwem działań edukacyjnych. W ich przekonaniach zawarte są również wartości o charakterze bardziej religijnym, takie jak poszukiwanie boskiej aprobaty w każdym działaniu lub wypowiedzi lub też umacnianie wartości moralnych w człowieku bez względu na jego przekonania religijne. Zważywszy na fakt, iż dotychczas użyto już kilku nazw, tureckie słowoCamia, oznaczające dużą oraz różnorodną społeczność, lub z języka angielskiego movement [w tłum. „ruch”] wydają się być najlepszym terminem charakteryzującym tych ludzi. Mogę powiedzieć, że ludzie ci, pomimo iż nie stanowią jednorodnej grupy, wspierają tego ducha świadomej jedności i integralności, przez co nie dają się zmanipulować do złamania wcześniej wspomnianych wartości.

Jaka jest pańska opinia odnośnie rządowych planów, dotyczących zakazu prowadzenia prywatnych szkół przygotowawczych?

W pierwszej kolejności muszę zauważyć, że szkoły przygotowawcze są nieodzownym efektem ubocznym deficytów w tureckim systemie szkolnictwa. Są one pełnoprawnymi firmami, prowadzonymi w pełniej zgodności z przepisami prawa oraz z gwarantowaną przez konstytucję zasadą wolnej przedsiębiorczości. Po drugie, nawet szkoły związane z Ruchem Hizmet nie są bezpośrednio zarządzane przez Wspólnotę, lecz przez szereg prywatnych firm, należących do przedsiębiorców, którzy są osobiście inspirowani działalnością ruchu. Są one prowadzone od stałym nadzorem finansowym i edukacyjnym że strony władz publicznych. Ponadto sumiennie odprowadzają one podatki na rzecz państwa. Do tego zaledwie niewielki odsetek tureckich szkół przygotowawczych należy do biznesmenów związanych ze Wspólnotą.

Zważywszy, że nie robi się nic by wyeliminować problemy, z jakimi boryka się turecki system szkolnictwa, a których naturalnym produktem są szkoły przygotowawcze, próbę ich likwidacji trudno jest postrzegać, jako wysiłek podejmowany w dobrej wierze. W wielu dziedzinach, takich jak matematyka czy przyrodoznawstwo, instytucje te zapewniają uczniom aspirującym na uczelnie wyższe różnego rodzaju usługi doradcze i edukacyjne, działając przy tym wszystkim w zgodzie z prawem tego kraju. Wymuszając likwidację tych szkół Państwo zadaje cios zarówno dostępowi do edukacji w tym kraju, jak i zasadzie wolnej przedsiębiorczości.

Istotne jest także to, że nauczyciele kierujący się podstawowymi zasadami Wspólnoty pracują ciężko i nie wykazują uprzedzeń, przy tym wydają się być również nastawieni pozytywnie i pro-aktywnie, a w ten sposób mogą oni wywierać bardzo pozytywny wpływ na swych uczniów.

Zatem możemy dostrzec, że szkoły te odnoszą sukcesy w zwalczaniu złych nawyków swoich uczniów, takich jak palenie papierosów, picie alkoholu, a nawet używanie narkotyków – problemów, które stanowią poważny problem w szkołach państwowych. Pomimo faktu, iż instytucje te nigdy nie naruszały obowiązującego w Turcji prawa oraz wartości moralnych, a także z uwagi na fakt, że plany ich likwidacji nie był wystarczająco dogłębnie dyskutowane, przy czym wiele osób życzyłoby sobie aby te szkoły pozostały otwarte, decyzja zakazująca działalności tych instytucji zredukuje liczbę potencjalnych korzyści wynikających z ich funkcjonowania.

Zawsze odżegnywał się Pan od ambicji politycznych, jednak niektórzy pańscy zwolennicy działają wewnątrz aparatu państwowego. Czy uważa Pan, że w Turcji oddziałuje to na Pańską korzyść?

Po pierwsze musimy pamiętać, że ruch ten nie realizuje celów politycznych, lecz stara się służyć ludzkości poprzez działania edukacyjne, społeczne i kulturowe. Inwestuje cały swój czas i energię w promowanie tej aktywności. Tym samym ma na celu rozwiązywanie problemów społecznych poprzez skupianie się na jednostkach.

W moich kazaniach zaznaczałem, że mamy wystarczającą ilość meczetów, ale brakuje nam szkół. Zachęcałem wiernych do podejmowania prób otwierania szkół, zamiast meczetów – spośród których, wiele stało pustych w tym okresie. Jeżeli staralibyśmy dążyć do celów politycznych, takich jak zakładanie partii, to prawdopodobnie w ciągu ostaniach 40-50 lat wiele z nich zostałoby osiągniętych. Na przestrzeni lat, mi oraz moim znajomym oferowano wiele różnych stanowisk politycznych, jednak wszystkie były przez nas odrzucane. Jeśli nasza Wspólnota miałaby aspiracje polityczne, to założyłbym partie już w 2001 roku, kiedy to scena polityczna była przychylnie nastawiona dla tego typu inicjatyw. Lecz nie zrobiłem tego. Podobnie gdybyśmy naprawdę chcieli, moglibyśmy upewnić się, że mamy wystarczająco duże poparcie wśród odwiedzających nasze biuro zwolenników partii rządzących, ale tego też nie zrobiliśmy. Do niedawna w partii rządzącej było jedynie dwóch członków parlamentu związanych z ruchem Hizmet, o czym wie praktycznie każdy.

Nigdy nie zgadzałem się na instrumentalizację religii czy też religijnych wartości w celu realizowania ambicji politycznych, ani na nadużywanie religii z pobudek politycznych lub wykorzystywanie haseł religijnych w kontekście politycznym. Oczywiście angażowanie się w działalność polityczną nie stoi w sprzeczności z prawem i mimo, iż sami nie uczestniczymy w życiu politycznym, to nie nakazujemy innym rezygnacji z takich zamierzeń. W istocie partie polityczne są nieodłącznym składnikiem każdego systemu demokratycznego. Naturalnie ruch Hizmet nie dąży do utworzenia partii politycznej. Jednakże podstawowa dynamika Ruchu oraz wspólne wartości, które starałem się określić w odpowiedzi na twoje wcześniejsze pytanie, mają swoje następstwa polityczne. Indywidualnie czy tez zbiorowo uczestnicy tego Ruchu, angażujący się w projekty edukacyjne, społeczne i charytatywne, mają prawo mieć swoje oczekiwania wobec polityki. Aczkolwiek te uzasadnione oczekiwania realizowane są zawsze za pomocą legalnych środków i – w tym procesie – niezgodne z prawem, nielegalne lub nieetyczne metody są bezwzględnie dezaprobowane. Sympatycy i uczestnicy ruchu Hizmet naturalnie oczekują od jego administratorów promowania praworządności, praw człowieka, wolności, pokoju, wolnej przedsiębiorczości, oraz stabilizacji i porządku w kraju. Oczekują też, że przywódcy polityczni będą pracować na rzecz eliminowania chaosu i anarchii, oraz zapewnią wszystkim bezwzględna tolerancję. Aby wyrazić swoje opinie na temat deficytów w tym zakresie, uczestnicy ci odwołują się do demokratycznych środków, jakie są im dostępne. Rozwijanie świadomości społecznej jest zarówno obywatelskim obowiązkiem, jak i jedną z podstawowych aspiracji społeczeństwa obywatelskiego. Nikogo nie można zmusić do utworzenia partii politycznej w celu osiągnięcia tych założeń, a tych, którzy poszerzają społeczną świadomość odnośnie owych deficytów nie można posądzać o próby zbijania kapitału politycznego. Tak to właśnie działa w każdej prawdziwej demokracji.

Partie polityczne, tak jak i wolne wybory, są warunkiem wstępnym dla sytemu demokratycznego, lecz same z siebie nie są też wystarczające. Równie ważne jest skuteczne oraz sprawne funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego. Błędem jest mówienie, że wybory to jedyny sposób, aby uczynić polityków odpowiedzialnymi względem społeczeństwa. Wraz że swą medialnością, zorganizowaną strukturą, możliwościami prawnymi, przekazem społecznym i petycjami – społeczeństwo obywatelskie nieustannie kontroluje partie rządzące, oraz upewnia się, że politycy dotrzymują swoich obietnic. Osoby sympatyzujące z naszym ruchem mają tendencję do powstrzymywania się od udziału w działalności politycznej, czy też dążenia do politycznej kariery. Lecz nie oznacza to, że jako część społeczeństwa obywatelskiego, powinniśmy rezygnować z utrzymywania kontroli nad działaniami polityków.

Ponadto ruch Hizmet nie ma jednorodnego składu i nie posiada scentralizowanej czy hierarchicznej struktury, a zatem jego uczestniczy nie dzielą tych samych poglądów politycznych. W związku z tym, dla Wspólnoty nieuzasadnionym wydaje się wspieranie konkretnego ugrupowania politycznego. Uczestnicy ruchu mają swoje osobiste poglądy polityczne, a Wspólnota nie narzuca im żadnego określonego sposobu myślenia. Ruch nie skupia się na wyborach lub wydarzeniach politycznych, lecz na projektach promujących wspólne i uniwersalne wartości. W podobny sposób Wspólnota nie wtrąca się w sprawy wewnętrzne czy polityczne jakiegokolwiek innego kraju. Gdziekolwiek się pojawia, stara się promować wdrażanie projektów obywatelskich, edukacyjnych, kulturalnych i humanitarnych. Odkąd trzymamy się tych zasad, Ruch Hizmet jest w stanie aktywnie działać w ponad 160 krajach na całym świecie.

Jeśli prawdą jest, że w tureckich urzędach państwowych pracują ludzie sympatyzujący z ruchem Hizmet, a przy tym ich tożsamość nie jest do końca oczywista, to zarówno niezgodnym z prawem, jak i nieetycznym jest profilowanie ich z pomocą różnego rodzaju metod. Urzędnicy ci związani są przepisami prawa, regulaminów oraz kodeksu postępowania władz, w których pracują. Są także ściśle podporządkowani swoim przełożonym, a ich obowiązki określone są właściwymi przepisami. I naprawdę nie wiem czy – i w jaki sposób – może to być korzystne dla którejkolwiek grupy społecznej.

Jeszcze raz podkreślę mój punkt widzenia: w każdym kraju możemy odnaleźć ludzi, którzy czują przywiązanie do mnie lub do innej osoby, lub sympatyzują z pewnego rodzaju ruchem intelektualnym, czy też ideologicznym. Jest to całkiem naturalne. Nikt nie ma prawa i nie powinien mieszać się w osobiste przekonania i światopogląd drugiej osoby. Od osób kończących szkoły związane z ruchem Hizmet lub sympatyzujących z reprezentowanymi przez nas ideami, oczekuje się postępowania w sposób szczery, z poszanowaniem litery prawa, zasad demokratycznych oraz praw człowieka, bez względu na to, jakie pozycje przyjdzie im zajmować w sferze publicznej.

Jeśli w administracji państwowej istnieją postacie, którzy wbrew obowiązującym regulacjom prawnym przyjmują polecenia od jakiejkolwiek grupy ideologicznej zamiast od swych przełożonych, to należy je odnaleźć i ukarać, nawet jeżeli twierdzą, że działają w moim imieniu. Jeżeli istnieją urzędnicy, którzy uważając się za sympatyków ruchu Hizmet popełniają przestępstwa, to trzeba natychmiast wszcząć postępowanie karne przeciwko nim; muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Stanowisko Ruchu odnośnie swej transparentności oraz odpowiedzialności za działania swoich członków jest klarowne, i takie pozostanie.

Jednak, jak już zdążyliście zauważyć, jedynie systemy polityczne opierające się na zasadach pełnej przejrzystości mogą oczekiwać, że ich społeczeństwo będzie równie przejrzyste. Powstrzymywanie się od czynienia polityki państwa bardziej przejrzystą, podczas gdy oczekuje się tej cechy od innych jest raczej wyrazem nieszczerości. Ostatnio odnotowana w Turcji fala podziałów, zakładanych podsłuchów oraz czystek najwyraźniej odzwierciedla mój punkt widzenia. Tysiące urzędników publicznych, z pominięciem jakichkolwiek procedur dyscyplinarnych, zostało przeniesionych lub całkowicie pozbawionych swoich stanowisk w wyniku wydarzeń z dnia 17 grudnia. Społeczeństwo wciąż nie poznało kryteriów, jakimi kierowano się w trakcie tego procesu. Cała ta akcja pozostawia jak narazie wrażenie całkowitej arbitralności w podejmowaniu decyzji.

Czy uważa pan, że islam powinien zajmować więcej miejsca w polityce oraz w sferze publicznej?

Islam, jako religia, jest zbiorem zasad oraz praktyk opartych na Bożym Objawieniu, które prowadzi ludzi do absolutnej dobroci poprzez ich wolną wolę i pokazuje im, w jaki sposób mogą dążyć do stania się „człowiekiem doskonałym”. W demokratycznym kraju, który pozwala swoim obywatelom swobodnie cieszyć się ich przekonaniami religijnym, ludzie mogą przeżywać swoja wiarę w wybrany przez siebie sposób. W takim kraju wolne wybory odbywają się w zgodzie z zasadami demokracji oraz uniwersalnych praw człowieka, a ludzie mogą swobodnie wyrażać oczekiwania wobec swych przedstawicieli. A robią to oddając swoje głosy w wyborach, a także z pomocą innych, dostępnych im środków demokratycznych. Mogą to robić zarówno w sposób indywidualny, jak i zbiorowo poprzez swoje uczestnictwo w zgrupowaniach społeczeństwa obywatelskiego. Zawsze odrzucałem ideę wykorzystywania religii w roli ideologii politycznej.

Moim zdaniem muzułmanin powinien zachowywać się jak muzułmanin, zarówno w życiu prywatnym, jak i w sferze publicznej, cywilnej oraz urzędowej. Innymi słowy, muzułmanin powinien trzymać się islamskich wartości moralnych bez względu na czas i miejsce. Kradzież, przekupstwo, grabież, kłamstwa, plotkowanie, cudzołóstwo oraz upadek moralny – wszystko to zalicza się do grzechów, a te są bezprawne niezależnie od kontekstu. Występki te nie mogą być wykorzystywane do celów politycznych i nikt nie może wydać fatwy dopuszczającej ich stosowanie. Równocześnie tego rodzaju akty korupcji są powszechnie potępiane i przyjęte za rodzaj przestępstwa. Skoro osoba traci swa moralną integralność w tym zakresie, to jaka może być jej przydatność w działalności instytucji publicznych lub ugrupowań politycznych? Tak samo jak każdy, ja również chciałbym dostrzegać adoptowanie tych etycznych postaw przez ludzi sprawujących władzę publiczną. W istocie wyżej wymienione cechy są głównym źródłem niezadowolenia z prac instytucji publicznych, czy też struktur politycznych na całym świecie.

Powiem w sposób dobitny: Skoro muzułmanie mogą swobodnie pielęgnować swoją religię, wypełniać swe religijne obowiązki i rytuały, zakładać instytucje określone wymogami ich wiary, wpajać wyznawane prze siebie wartości własnym dzieciom i każdemu, kto tylko tego zapragnie, wyrażać swoje zdanie na temat religii w debatach publicznych, oraz wyrażać oczekiwania swojej religii w zgodzie z literą prawa, to budowanie państwa „islamskiego” nie jest im do niczego potrzebne. Historia uczy nas, że bunty rewolucje, powstania, a także inne akty przemocy, posiadające potencjał pogrążania kraju w chaosie mogą wkrótce sprawić, że zatracimy nasze osiągnięcia na polu demokracji oraz praw człowieka, doprowadzając do nieodwracalnych szkód w naszej ojczyźnie. W rzeczywistości, jeśli administracja danego kraju zostaje siła opanowana a społeczeństwo przymuszane jest do bycia religijnym, może to przemienić ludzi w hipokrytów. W domu będą oni udawać ludzi pobożnych, ale kiedy wyjadą za granicę, będą brać udział w najbardziej ordynarnych formach grzechu czy też w działaniach prześmiewczych wobec religii. W takim kraju szacunek do prawa spada wraz z rosnąca hipokryzją. Jeżeli przyjrzymy się uważnie różnorodności doświadczeń w innych krajach, zauważymy, że moja pozornie abstrakcyjna opinia oparta jest na konkretnych przypadkach i obserwacjach.

Czy sądzi pan, że Turcji uda się pogodzić islam z demokracją? Jaki wpływ na nasze starania odnośnie członkostwa w Unii Europejskiej będzie miało ewentualne skuteczne pogodzenie tych dwóch kwestii?

Turcja, pomimo swych wad, rządzi się zasadami demokratycznymi od 1950 roku. Demokracja należy przy tym do najpopularniejszych systemów rządzenia na całym świecie. Wstępne kroki transformujące naszą administrację do systemu demokratycznego zostały poczynione już przez sułtanów osmańskich, którzy byli kalifami w tym samym okresie, w 1896 roku, oraz przez niemuzułmańskich posłów, stanowiących jedna trzecią pierwszego demokratycznie wybranego parlamentu. Błędem jest postrzeganie islamu, jako stojącego w sprzeczności z demokracją i vice versa. Być może można stwierdzić, że demokracja jest systemem dobrze dopasowanym do islamskich zasad rządzenia, zarówno w pod względem możliwości rozliczania rządzących przed wyborcami, jak i ze względu na fakt, że staje ona w opozycji do despotyzmu, który jest w islamie określany mianem złej formy rządzenia. Islam jest przychylny prawom człowieka, demokratycznym wyborom, odpowiedzialności i prymatowi prawa oraz innych powszechnych zasad. Gdy w 1994 roku mówiłem, że „nie będzie odwrotu od demokracji, dalekiego od ideału, lecz najlepszego systemu jaki mamy”, niektóre grupy zgłaszały zastrzeżenia do mojej opinii. Jednakże w przypadku demokracji istnieje wiele różnych rodzajów oraz sposobów jej implementacji. Trudno jest powiedzieć, aby była to idealna forma zarządzania, ponieważ jest on wciąż na swojej drodze do udoskonalenia.

Kraj, w którym życie i rozsądek, tak samo jak własność, rodzina oraz wolności religijne są dobrami chronionymi, a mniejszości traktowane są na równi z pozostałymi obywatelami i nie są dyskryminowane w żaden sposób – mógłby być krajem idealnym dla potrzeb islamu. Jeżeli ludzie mogą swobodnie wyrażać swoje poglądy, pielęgnować swoją religię, wykonywać swoje religijne obowiązki i rytuał, lub jeśli też mają wolność na przykład swobodnego wyboru miejsca zamieszkania, to ani muzułmanin, ani też praktykujący jakąkolwiek inna religię nie powinien zmieniać reguł panujących w takim kraju. W krajach, gdzie można korzystać z tego rodzaju wolności ludzie powinni walczyć o nie z pomocą środków demokratycznych, lecz nigdy z udziałem przemocy.

Uważam, że islam i demokracja mogą współistnieć w sposób pokojowy nie tylko w Turcji, ale też w krajach muzułmańskich, – a dokładniej – zwłaszcza w krajach muzułmańskich. Z przykrością zauważamy, że w krajach gdzie demonizuje się demokrację łamane są prawa człowieka, pojawia się też moralna zawierucha, oraz że obfitują one w konflikty religijne i etniczne. Obecnie demokracja dąży w kierunku przeistoczenia się we wspólne dobro rasy ludzkiej. W krajach, które spełniają standardy unijne muzułmanie mają prawo do wyznawania, wdrażania, reprezentowania, a nawet promowania i nauczania swojej religii. Zarówno jako jednostki, a także jako wspólnota naszym niezbywalnym obowiązkiem jest pielęgnowanie i reprezentowanie naszej religii.

Turcja nie jest przedstawiana jako kraj w pełni demokratyczny. Praktykujący muzułmanie, którzy w przeszłości byli represjonowani, na przykład muzułmańskie kobiety, którym zabraniano noszenia chust na kampusach uniwersyteckich, obecnie uzyskali wiele nowych praw w krajach członkowskich. W związku z tym, proces akcesji do Unii przyniósł także wiele korzyści dla Turcji. W wyniku tych procesów w kraju przeprowadzono poważne reformy demokratyczne. Jeżeli reformy te zostaną utrzymane, a turecki system demokratyczny osiągnie europejskie standardy w zakresie rządów prawa i poszanowania praw człowieka, wtedy jak sądzę tureccy muzułmanie nie będą postrzegani jako przeszkoda na drodze do pełnego członkostwa. Jednak Turcja ostatnio zaczęła wykonywać odwrót od demokratycznych standardów europejskich.

Czy może nam Pan przybliżyć swoje spojrzenie na hanaficką szkołę islamu?

Ta kwestia pozostaje poza wszelką dyskusją. Ani Hanafici, ani też inne szkoły islamskiego prawodawstwa nie mogą występować z swoją własną interpretacją zasad islamu, lecz mają prawo interpretowania pewnych aspektów islamu, które dopuszczają tego typu interpretację z użyciem pewnych konkretnych metod. Interpretacje te mogą się pokrywać lub też być sprzeczne z tymi, które proponowane są przez inne szkoły. Interpretacje te są uznawane w kręgach islamu, o ile nie stoją w sprzeczności z prawdziwym duchem islamu i podstawowymi zasadami Koranu oraz Sunny. Napotykane okoliczności wpłynęły na interpretację założycieli różnych szkół islamskiej jurysprudencji. Warunki kulturowe i polityczne również miały na to wpływ. Lecz imam Hanafi, imam Shafi, imam Malik oraz imam Hanbal – niech Bóg otoczy ich swą radością – byli szczerymi ludźmi, którzy poświęcili swoje żywoty islamowi, i którzy doznali wielu cierpień służąc swojej religii. Za zgodą Boga te interpretacje islamu powstały dzięki ich ciężkiej pracy, a także dzięki ciężkiej pracy ich uczniów, dlatego powinny być uznawane za cenna zdobycz.

Staram się pozostawać wierny ich tradycji. W ich rozumieniu islamu ochrona życia, sumienia, własności, rodziny, oraz religii, przeważa ponad gloryfikacją państwa. Ponadto podkreślają też wolność wyboru. Rola rozumu, interes publiczny a nawet doświadczenie społeczne są uznawane za dodatek do przekazywanej wiedzy, oraz jako sposób pojmowania boskich objawień. Stosowanie Itdżichad, – czyli ich interpretacyjne rozumowanie – jest uwarunkowane przez obszary religii, które pozostają otwarte na interpretację, uzasadnienie i wyjaśnienie; a wolność czynienia dobra oraz zakazywanie zła jest pożądane. W rzeczywistości, z perspektywy socjologicznej, to w taki właśnie sposób islam był przyjmowany w Anatolii na przestrzeni tysięcy lat. Takie postrzeganie islamu przeciwstawia się wszelkim formom przemocy, ekstremizmu i upolitycznienia religii, ale też sprzyja promowaniu miłości, tolerancji, wzajemnego szacunku i akceptacji, pokory i integracji społecznej oraz publicznej. W sferze społecznej i publicznej taki postrzeganie islamu faworyzuje prawo, wolność, sprawiedliwość oraz pokój. Oznacza to dążenie do utworzenia struktury społecznej otwartej na różnorodne aspekty.

Link: https://fgulen.com/en/en-gb/press/interview-by-asharq-al-awsat/in-conversation-with-fethullah-gulen